Woda jest bardzo ważna – człowiek musi pić i się myć. A żeby nie męczyć się z plastikowymi baniakami czy dziesiątkami butelek, które potem walają się po aucie lub, niestety, lądują w ognisku albo lesie, to warto mieć zbiornik. Dodatkowo fajnie jest wziąć prysznic w pozycji stojącej, a nie wyginać się z butelką w ręku w „chińską ósemkę”. W temacie zbiorników jest dużo rozwiązań, każde ma zalety i wady. Ponieważ jestem manualnie względnie zdolny oraz parę różnych zbiorników widziałem, to finalnie zdecydowałem, że zbiorniki zrobię sam.
W każdym aucie na raku dachowym znajdziecie 40-litrowy polipropylenowy zbiornik z atestem na wodę pitną. Zbiornik jest przeze mnie przerobiony na potrzeby wyprawowe. Ta konstrukcja ma sporo czysto praktycznych zalet:
Zbiorniki mają pompkę wody. Jest to akwarystyczna pompka włączana niezależnie od pozycji w stacyjce, więc nie trzeba kluczyków, by ją uruchomić. Pompka jest podłączona szybkozłączką, więc przy ewentualnym demontażu pojemnika odłączenie i połączenie pompki do zasilania jest banalne. Od frontu zbiornika jest górny zawór odpowietrzenia. Przy korzystaniu musicie go odkręcać aby nie wytwarzało się blokujące przepływ wody podciśnienie wraz ze zmniejszającą się objtością wody w zbiorniku.
Pompka nie jest wściekła i nie pompuje wody pod ciśnieniem karchera. Dzięki temu strumień wody jest względnie oszczędny i na tyle wystarczający, by napełnić naczynie bądź po prostu wziąć prysznic. Słuchawka prysznicowa i wąż są na wyposażeniu auta.
W aucie znajdziecie też syntetyczne wiadra różnych pojemności do czerpania wody ze studni czy strumienia. Odkręcacie masywny korek w zbiorniku i przez niego wlewacie wodę od góry. Zamykajcie szyby i drzwi, bo potrafi się ulać i zamoczycie sobie siedzenia. Można też napełniać z kranu ogrodowego wężem do dowolnego zaworu pojemnika - o ile pasuje Wam gwint w kranie.
Pojemnik ma elementy wystające, takie jak zawory i pompkę, zabezpieczone przed gałęziami kutymi kątownikami oraz blokiem z gumy. Sam polipropylen, z którego zrobiony jest zbiornik, jest ekstremalnie trwały. Generalnie jest to urządzenie trudne do uszkodzenia – jeśli już coś się wydarzy, to bardzo łatwo to naprawić nawet w polowych warunkach.
Umiejscowienie pojemnika jest jedynym sensownym. Ma oczywiście wadę, że kładzie wysoko 40 kilo masy, natomiast w ogólnym rozrachunku jest to jedyne sensowne i właściwe miejsce, które nie przeszkadza pasażerom oraz nie zabiera miejsca w kabinie ani na pace.
Woda nie jest ogrzewana, sorry. Mycie się w zimnej wodzie jest zdrowe, chwalebne i jedynie właściwe na wyprawie 🙂 Jeśli jest upalnie i auto stoi na słońcu – będzie cieplejsza, ale generalnie rano jest zawsze zimna. Dobra, by zmoczyć łeb i się obudzić.
Całkowity zakaz napełniania zbiornika innymi płynami niż czysta woda. Nie róbcie głupstw. Każde wlanie do pojemnika substancji innych niż woda powoduje jego uszkodzenie, więc nie wlewasz tam ani wina, ani wódki, ani ropy, ani benzyny. Tylko czysta woda.