Wyciągarki są podstawowym wyposażeniem każdego auta off-road czy wyprawowego. Po prostu: bez wyciągarki nie ma jazdy, tylko ciągła paranoja, że się utknie. Zatem w każdym aucie znajduje się wyciągarka More 4x4 X-Pro 13000. Jest to porządna i mocna wyciągarka z nawiniętą 20-metrową liną syntetyczną i uciągiem ponad 10 ton. Wystarczy, by wyciągnąć Hiluxa z większości nawet poważnego "gówna".
Wyciągarka sterowana jest pilotem zdalnym przez Wi-Fi albo, w przypadku braku prądu w pilocie, poprzez kabel. Wtedy łączymy wyciągarkę specjalnym przewodem z pilotem i działamy. Pilot oraz awaryjny przewód znajdują się w kontenerku podłokietnika między siedzeniami.
Każda wyciągarka ma wyjściowo odcięte zasilanie heblem. Heble znajdują się pod maską w Borowym i Dębowym, w kabinie z przycisku i przekaźnika w Leśnym oraz przy wyciągarce w przednim zderzaku w Piaskowym. Po drodze poruszamy się z odciętym zasilaniem — są to względy bezpieczeństwa i nie ma od tego żadnego odstępstwa! Zasilanie wyciągarki ma być włączone tylko podczas jej używania. Nigdy nie jeździmy z włączonym heblem po drogach. Zderzenie czołowe przy włączonym zasilaniu może spowodować rozładowanie się wszystkich baterii w "materię" i spowodować potężny pożar.
Wyciągarki używamy wyłącznie przy uruchomionym silniku. Nigdy nie korzystajcie z wyciągarki bez odpalonego silnika, ponieważ jej potworny pobór prądu rozładuje wszystkie baterie w krótkim czasie i zostaniecie "uziemieni".
Rozwijanie liny następuje po "wysprzęgleniu" bębna wyciągarki. Robimy to taką małą wajchą, która znajduje się zaraz przy samej wyciągarce. Musicie wsadzić łapę w otwór po prawej stronie od ślizgu liny i sięgnąć. W Dębowym musicie odkręcić motylkami blachę zaślepiającą na górze zderzaka, by dostać się do sprzęgła. Przekręcamy wajchę, wyciągamy linę, mocujemy do drzewa albo czegoś innego, zasprzęglamy z powrotem wajchę w drugą stronę i zaczynamy się wyciągać.
Jak już się wyciągniemy, to na nadal zasprzęglonym bębnie wciągamy nadmiar liny do samego końca tak, żeby hak wjechał delikatnie w ślizg ("usta" wyciągarki). Na końcu robimy to delikatnie i wolno, aż hak będzie nieruchomy. Zostawiamy bęben zasprzęglony, wyłączamy prąd heblem i chowamy pilota do podłokietnika. I tyle w temacie.
Wyciągarka ma automatyczne "biegi": im mniej ma do uciągnięcia, tym pracuje szybciej, im więcej ciągnie, tym wolniej. Jeśli zobaczycie, że ciągnięcie nie przynosi skutku, nie katujcie urządzenia. Jest to znak, że albo jesteście "w głębokiej dupie", albo musicie założyć zblocze (blok), żeby zwiększyć uciąg.
Blok zakłada się, mocując go do miękkiej szekli i drzewa lub do pasa holowniczego. Blok i pas jest na wyposażeniu każdego auta. Przekładamy linę przez blok i dopiero zakładamy go do mocowania. Nie odwrotnie, bo hak nie przejdzie przez blok. Hak od liny wyciągarki zapinamy wtedy na szeklę na zderzaku albo pod zderzakiem — lina ciągnie dwa razy wolniej, ale dwa razy mocniej. Jeśli nie ma szekli do mocowania liny, która mocuje blok, to możecie sobie ją zdjąć ze zderzaka.
Przy wyciąganiu musicie uważać na siebie. Nie stójcie blisko liny, odsuńcie się. W aucie siedzi tylko kierowca, który kieruje autem i pomaga silnikiem wyjechać. Wszyscy inni wychodzą z samochodu. Dla bezpieczeństwa na środku liny kładziecie tłumik. To torba z kieszeniami, które trzeba wypełnić kamieniami lub piachem. Cokolwiek ciężkiego znajdziecie w pobliżu. Zawieszacie ją z grubsza na środku, bo w sumie nie wiadomo, w którym miejscu lina potencjalnie pęknie. Jeśli lina się zerwie, to leci z potężną prędkością najczęściej w osi liny. Ta torba ma za zadanie wytłumić pęd zerwanej liny.
Choć nowoczesne pasy i liny wyciągarek są wyjątkowo mocne, konieczne jest zachowanie środków ostrożności, takich jak tłumik liny, by uniknąć obrażeń w razie zerwania. W mało prawdopodobnym przypadku pęknięcia liny lub pasa, zawieszony na linie tłumik pochłonie większość energii, znacząco redukując siłę odrzutu. To oznacza, że nie zbijecie szyby, nie uszkodzicie siebie samych i wrócicie cali i zdrowi. A to jest absolutnie najważniejsze.