Off-road zimą: Jak bezpiecznie prowadzić Hiluxa w śniegu?
Podróżowanie zimą to magiczne doświadczenie. W naszej szerokości geograficznej mamy to szczęście, że przez kilka miesięcy możemy cieszyć się białymi krajobrazami i mrozem. To prawdziwe dobrodziejstwo, o ile odpowiednio się przygotujemy.
Kemping w namiocie dachowym raczej odpada i przy dużym mrozie jest możliwy właściwie tylko z ogrzewaniem postojowym (webasto) oraz profesjonalnymi śpiworami. Mimo to, większość z nas prędzej czy później szuka ratunku w nagrzanym wnętrzu auta – przebywanie na zewnątrz ma swoje wyraźne limity i warto znać własną wytrzymałość. Nie wszędzie i nie szybko jesteśmy też w stanie rozpalić ognisko.
To jeden z najpowszechniejszych i w sumie najgroźniejszych mitów: przekonanie, że auta off-roadowe świetnie radzą sobie na śliskiej drodze. Jest wręcz przeciwnie. Wyprawowe Hiluxy ważą blisko 3 tony, a ich opony (często typu AT/MT) nie mają parametrów typowych „zimówek”. Na ubitym śniegu czy lodzie taka masa staje się trudna do zatrzymania. Pamiętaj o tym – brak pokory wobec fizyki może doprowadzić do dużych kłopotów.
Technika jazdy w terenie: Ciśnienie to podstawa
Jazda po śniegu rządzi się swoimi prawami, podobnie jak jazda po głębokim piachu. Aby otworzyć sobie drogę przez zaspy śniegu czy polne, zasypane drogi, musimy zastosować prosty trik: obniżenie ciśnienia w oponach.
Bezpieczne pokonywanie wzniesień
Zimowe podjazdy bywają zdradliwe. Nigdy nie wiemy, co kryje się pod warstwą śniegu czy świeżym puchem – jeśli trafimy na lód, auto zacznie się zsuwać w dół w sposób niekontrolowany. Lecisz w tył i jedyne co możesz zrobić to w zasadzie czekać, aż zjedziesz na jakiś względny poziom. I fajnie, jeśli nie stoi tam inne auto 🙂
Absolutnie, pod żadnym pozorem nie wjeżdżamy na zamarznięte rzeki i jeziora. To śmiertelne zagrożenie dla kierowcy i wszystkich pasażerów. Dodatkowo pękające warstwy lodu działają jak gilotyna – potrafią zniszczyć podwozie, porwać przewody i wyrządzić ogromne szkody materialne, przebijając się nawet przez potężne płyty osłonowe. Nigdy nie ryzykuj życia dla jednego zdjęcia. Sprawdź sto razy i poddaj się bez wstydu, jeśli nie masz pewności, gdzie i w co wjeżdżasz.
Woda i ujemne temperatury
Praktyczna wskazówka na koniec: przy silnych mrozach nie napełniamy zbiorników na wodę. Po pierwsze, woda i tak zamarznie w zbiorniku i kutej instalacji, czyniąc ją bezużyteczną. Po drugie, kawałki lodu w częściowo zamarzniętym zbiorniku generują podczas jazdy potworny hałas – to „gruchotanie” potrafi wyprowadzić z równowagi nawet najbardziej cierpliwych.
Łańcuchy, trapy i wyciągarka
Czasem nie obejdzie się bez wyciągarki, ale jeśli jest szansa na wyjechanie przy ślizgającym się aucie, warto rozważyć użycie trapów. Są na wyposażeniu. Notoryczne i upierdliwe zakopywanie się czy ślizganie po drodze czasem jest po prostu sygnałem do albo wycofania się z trasy i poszukania innej, albo założenia łańcuchów. Auta mogą być doposażone na żądanie w komplet łańcuchów. Zakładamy je na przód. Jest to dość żmudne zadanie, więc musi być już autentycznie ciężko, żeby się w to bawić.
Pamiętajcie, że gdy opona złapie trakcję na podłożonym pod koło trapie, to taki trap potrafi wylecieć po drugiej stronie koła z prędkością, która spokojnie wybija zęby albo łamie piszczele. Przy podkładaniu trapów nikt i nigdy nie stoi za autem.
W śniegu często nie widać, gdzie dokładnie się znajdujesz: czy to jeszcze droga, czy już pole, a może pastwisko. Pokusa, by ruszyć „na przełaj” przed siebie, jest ogromna. Czasem jest ok, ale często nie – pola bywają zasiane zbożem ozimym lub są przygotowane pod wiosenne zasiewy. Nie demoluj ciężkiej pracy rolników. Szanuj teren i szanuj pracę rąk innych ludzi. Zawsze i wszędzie.